Rano nic nie wskazywało na to że wybiorę się na przejazd rowerowy - gdyż mój rower wisiał jeszcze pod sufitem a ja zalegałem w łóżku do 10. Ale spontaniczna myśl - zrobię rower i jadę! i udało się wyrobić na czas - warto było - tym bardziej, że praktycznie co roku biorę w nim udział. Mam wrażenie że dziś było nieco mniej ludzi niż rok temu - ale to pewnie na dniach organizatorzy podsumują i zobaczymy. Zabrałem aparat więc poniżej kilka fotek:

Leave a Reply