Kodeks etyki dla nauczycieli

Wed, Dec 30, 2009

Do czytania

Nauczyciele mają stać się, po urzędnikach, lekarzach i prawnikach, kolejną grupą zawodową, która będzie dysponować własnym kodeksem etycznym. Problem w tym, że od prawie 30 lat istnieje Karta Nauczyciela, która reguluje prawa i obowiązki nauczycieli, określa zasady przyjęcia go do pracy i rozwiązania stosunku pracy oraz wiele innych.

- Według mnie zastępowanie Karty Nauczyciela nowym prawem jest niepotrzebne - mówi Elżbieta Markowska, prezes pomorskiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego w Gdańsku. - Uważam, że zamiast tego powinno się zmodyfikować Kartę, bo od uchwalenia jej wiele się zmieniło. Kiedyś były w niej prawa i obowiązki, teraz są głównie obowiązki nauczyciela.

Kodeks, który na razie jest jeszcze w formie projektu, ma pomóc w rozwiązywaniu spornych sytuacji między nauczycielami i ich pracodawcami oraz chronić ich m.in. przed mobbingiem w pracy. Poza tym ma być też orężem w walce z niekompetentnymi nauczycielami, przez co ma podnieść się prestiż zawodu.

Dziś, choć teoretycznie także można rozstać się z kiepskim nauczycielem, siatka zależności między dyrektorem a radą pedagogiczną może skutecznie temu przeciwdziałać. - Dziś, by zacząć pracę w szkole, wystarczy właściwie złożyć stosowne dokumenty. Nie ma obowiązku przeprowadzenia z kandydatem na nauczyciela rozmowy kwalifikacyjnej - wyjaśnia Elżbieta Markowska.

Przyjęty w ten sposób nauczyciel rozpoczyna staż. I nawet jeśli nie sprawdzi się jako dobry pedagog, może z powodzeniem pracować dalej. - Teoretycznie po stażu dyrektor może zablokować takiemu nauczycielowi ścieżkę awansu, ale wówczas naraża się Radzie Pedagogicznej, która z kolei wydaje opinię na jego temat, gdy ten staje ponownie do konkursu na dyrektora. Do tego członek Rady zawsze zasiada w komisji konkursowej. I koło się zamyka. Trzebaby najpierw usprawnić zasady dotyczące konkursu na dyrektora, przyjmowania nowych nauczycieli - wyjaśnia prezes.

Nowe prawo ma także uregulować relacje między pedagogami a uczniami i ich rodzicami, zapewniać nauczycielom prawo do godziwej (nie określono jakiej) pensji, a także ma nakładać na dyrektorów szkół obowiązek dbania o poprawne relacje między samymi nauczycielami.

Co więcej, kodeks ma zachęcać nauczycieli do informowaniach o niekompetencji innych pedagogów. - Wprowadzenie takiego zapisu prowadzi do zagwarantowania przez środowisko nauczycielskie dodatkowej ochrony przed działaniem niezadowolonych rodziców, uczniów lub nawet dyrektora szkoły. Taka źle pojęta solidarność zawodowa ma miejsce np. wśród lekarzy - mówi dla Gazety Prawnej dr Mirosław Zientarski, adiunkt w katedrze pedagogiki Wyższej Szkoły Informatyki i Ekonomii w Olsztynie.

Zanim kodeks stanie się obowiązującym prawem, musi przejść długą drogę legislacyjną. Najpierw jednak zostanie skonsultowany z nauczycielami. - Sprawa jest za świeża, żebyśmy kategorycznie powiedzieli kodeksowi “nie”. Trzebaby najpierw zestawić go z Kartą Nauczyciela i sprawdzić, czym się różni i dlaczego dany zapis nie może się w karcie znaleźć - mówi Elżbieta Markowska.

źródło: trójmiasto.pl

Leave a Reply