Google daje nam taką możliwość, wystarczy tylko dopisać na końcu adresu – po otrzymanych wynikach:
&imgcolor= i tutaj kolor po ang.
Czy ktos otrzymal filtr w tym czasie?
Nieoczekiwanie dostalem filtr na stronie, gdzie mam zaindeksowanych 500 tys podstron a wszystko przez naturalna kolej rzeczy.
Przyznam szczerze, ze nie rozumiem dlaczego go otrzymalem.
Mam serwis o zjawiskach paranormalnych. Do niedawna na frazę “zjawiska paranormalne” strona pojawiała się na 1. miejscu w wynikach w Google.
A dzisiaj totalny szok and blue – strona wyleciała poza pierwsze 300 wyników. Nie jest to ban, polecenie “site” zwraca wyniki (przytem wyszło, że Google zrobiło porządki w indeksie – zaindeksowanych jest ok. 6000 podstron, wcześniej było jakieś 9000).
Co może być powodem takiego spadku?
Czy mogła się do tego przyczynić mała tabelka z płatnymi linkami, znajdująca się na mojej stronie?
Ban czy coś innego?
Mam filtra?
Ban czy filtr ?
itd itd… takich wątków na forach jest cała masa… sam mógłbym napisać kilka podobnych – poczytałem, poszperałem i wyciągnąłem następujące wnioski:
Jest 2 w nocy, więc może trochę to chaotycznie napisałem ale z pewnością komuś się przyda! Jak ma ktoś jeszcze jakieś uwagi z chęcią poczytam.
Członkowie FTC stosunkiem głosów 4-1 uznali, że transakcja nie grozi tym, że Google zdominuje amerykański rynek internetowej reklamy. A tak argumentował m.in. Microsoft i operator telekomunikacyjny AT&T, chcąc, by komisja zablokowała przejęcie.
Przypomnijmy, w kwietniu br. Google ogłosiło, że za nowojorską spółkę DoubleClick zapłaci aż 3,1 mld dol. w gotówce.
DoubleClick oferuje technologie do wyświetlania reklam w internecie i monitorowania ich efektów (np. zbierania informacji o przebiegu kampanii, o zachowaniu w sieci osób, które widziały reklamy).
Dla Google ta transakcja to szansa na wpłynięcie na szersze wody – koncern do perfekcji opanował zarabianie miliardów na prostych linkach reklamowych wyświetlanych przez wyszukiwarkę. Ale poważne pieniądze płyną też z innych form e-reklamy: od tradycyjnych bannerów przez rozmaite formy multimedialne aż po reklamy wideo.
“Rynek reklamy online nadal bardzo szybko się rozwija i nie ma dziś dowodów na to, które uzasadniałyby teorię, że przejęcie zaszkodzi konkurencji” – napisali w komunikacie członkowie FTC. Tym bardziej, że rywale nie śpią – Yahoo kupiło spółkę Right Media, Microsoft wydał aż 6 mld dol. na konkurującą z DoubleClick firmą aQuantive.
Członkowie FTC przyznali, że przy ocenie fuzji nie brali pod uwagę obaw dotyczących prywatności, gdyż “wykraczały one poza kompetencje komisji”. A te obawy koncentrują się głównie na tym, że Google nie tylko będzie gromadzić wiedzę o tym, kto czego szuka w internecie, ale także o tym, kto jakie witryny odwiedza, jakie filmy i klipy ogląda w sieci i w jakie reklamy klika. – Dla nas kwestie prywatności nie zaczynają, ani nie kończą się wraz z przejęciem firmy DoubleClick – przekonywał jednak wczoraj Eric Schmidt, szef Google.
Aby jednak transakcja mogła dojść do skutku, zgodę musi wyrazić jeszcze Komisja Europejska. Tu decyzja ma zapaść na początku kwietnia, choć niekoniecznie musi być równie pozytywna dla Google jak decyzja amerykańskiego FTC. W wielu krajach europejskich Google ma bowiem znacznie większe udziały w rynku, niż ma to miejsce w USA.
Źródło: Gazeta Wyborcza