Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl:
- Jak Pan skomentuje dzisiejsze nagranie, które pojawiło się w Internecie?
Kamil Durczok, szef “Faktów“ TVN:
- Każdy, kto wie, jak wygląda telewizyjna kuchnia, wie też z jakim to się wiąże ciśnieniem. Na 20 minut przed “Faktami” nie ma czasu na piękną polszczyznę, tylko są krótkie żołnierskie słowa. Za to mi płacą, żeby 4 mln. ludzi, które każdego dnia ogląda “Fakty” otrzymało dopracowany i najlepszy z możliwych produktów. To mój obowiązek, aby wszystkiego dopilnować.
- Czy myśli Pan, że wyjdzie to Panu na dobre, tak jak swego czasu Tomaszowi Lisowi? To świetna promocja, nikt już teraz nie ma wątpliwości, kto rządzi w “Faktach”.
- Nie wiem, czy wyjdzie mi to na dobre. Jeśli miałbym wybierać, to wolałbym, żeby nie ujrzało to w ogóle światła dziennego.
- Czy już wiadomo, kto upublicznił to nagranie?
- Prawdopodobnie ktoś z pracowników. Taka rzecz nie powinna mieć miejsca, to normalne sytuacje przed programem na żywo. W tej chwili moi szefowie sprawdzają, kto upublicznił to nagranie. Winny poniesie konsekwencje.
źródło: tvnfakty.pl